Życie Ochłapka (2)

Gdy Ochłapek wyzdrowiał zaczął nadrabiać stracone dni swojego szczenięctwa. Biegał a raczej fruwał prawie nie dotykając ziemi, ganiał wszystko, co się rusza i zjadał wszystko, co wpadło mu w zęby. Kiedyś Pani niechcący upuściła mydło i zanim zdążyła krzyknąć NIE! mydło znalazło się w żołądku Ochłapka. Uczył się bardzo szybko, opanował wszystkie komendy obowiązujące grzecznego psa w tym chyba najtrudniejszą dla niego: NIE RUSZ!
To polecenie było święte, nie tknął nawet najsmaczniejszego kąska, jeśli nie dostał na to pozwolenia.
Razem z Pauzą często polowali na żyjące pół dziko kury sąsiada. Kury, jak wiadomo są głupie i nawet przy swojej umiejętności latania/ to była latająca rasa/ padały ofiarą morderczej pary psów. Rano po wyjściu z domu Pani znajdowała na schodkach oskubaną kurę pozbawioną głowy i łap. Długo nie wierzyła, że to Ochłapek tak ją sprawił.
Podejrzewała, że jakiś drapieżny ptak oskubał kurę, albo psy znalazły ją w takim stanie. W końcu zobaczyła na własne oczy Ochłapka w akcji: skubał pyskiem kurę i wypluwał pióra. To Był szok. Ale najdziwniejsze było to, że przynosił kurę w całości, nie nadgryzioną tylko bez łap i głowy. Pewnie po to żeby Pani ją ugotowała…
Ochłapek często przyglądał się co robią ludzie i to naśladował. Kiedyś zobaczył jak Pani zrywała zielone strączki groszku i zjadała, potem częstowała nim psy. Poszedł sobie na grządkę, oberwał kilka strączków i zjadł. Pani zauważyła co zrobił i przykazała mu, że nie wolno. Posłuchał, czekał grzecznie, aż Pani mu go zerwie i da do zjedzenia. Nauczył się też wyrywać marchewkę. Na to Pani może by mu pozwoliła, ale wiadomo, nie mył jej przed zjedzeniem, więc nie było to dla niego zbyt zdrowe. Jak każdemu psu zdarzały mu się wpadki i nieposłuszeństwa. Wiedział, ze nie wolno wychodzić za bramę, po to przy każdym wyjeździe samochodu Pani inkasował ciasteczko, ale tym razem nie wytrzymał. Ulicą przejeżdżała ciężarówka, a on tak bardzo nienawidził ciężarówek. Wyskoczył na ulicę i pognał za nią co sił w łapach – 60 km
na godzinę! Biegł tak ok. kilometra. Pani wyjechała samochodem i dopadła zbiega. Dostał ostrą reprymendę , został złapany i dowieziony do domu. Więcej nie próbował takich wypadów.