Google staje się niebezpieczne, dla poszczególnych osób i firm. Dzięki posiadanej kasie i możliwościom mataczenia i oszukiwania w wynikach indeksowania i wyszukiwania – może wpływać i wpływa na losy osób, firm, kampanii wyborczych. Staje się niebezpieczne dla nawet dla państw. Dziś potwór jest w miarę grzeczny, ale to w każdej chwili może się zmienić.
Google oskarża ludzi o ‘podejrzaną aktywność na koncie’ albo ‘naruszenie zasad Google’ i w żaden sposób nie uzasadnia swojego zdania, nie podaje szczegółów. Uniemożliwia obronę. To podłe. Niezgodne z zasadami przyzwoitości i prawa. Nawet amerykańskiego prawa.
Na dokładkę Google jest monopolistą. Co prawda istnieją inne wyszukiwarki, ale wszystkie opierają się na indeksowaniu Google – więc Google może spokojnie zmieniać, oszukiwać, mataczyć, udupiać ludzi i firmy – i nikt mu w tym nie przeszkadza.
Proponuję ‘ubicie’ potwora Google. Jest to możliwe.
Komunikacja w Internecie odbywa się między przeglądarką żądającą strony i serwerem dostarczającym tę stronę – napisaną w HTML i najczęściej z użyciem kilku innych języków na stronie i/lub na serwerze.
Sercem wyszukiwarek są roboty krażące po serwerach i indeksujące strony. Nie można im skutecznie zabronić dostępu do treści.
Wcale nie musi tak być. Istnieje możliwość komunikacji w Internecie bez dotychczasowych przeglądarek po stronie klienta i bez HTML i innych technik internetowych na serwerze. Wtedy wyszukiwarka Google umrze śmiercią naturalną bo zabraknie jej pożywienia. Potwór Google zdechnie. Nie podaję szczegółów z oczywistych powodów. Mam je wyłącznie w głowie (też z oczywistych powodów) bo Google zna mój adres.
Oczywiście lubię sobie żartować, ale to co piszę, piszę całkiem poważnie.
Proponuję skrzyknięcie zespołu i zorganizowanie start up-u, aby zdobyć środki. Albo znaleźć bogatego wroga Google, który odkupi i zrealizuje pomysł pozbycia się Google z rynku.
Środki są potrzebne na opatentowanie pomysłu i wstępnych rozwiązań w USA, w Europie i w innych dużych państwach.
Potem trzeba skrzyknąć 20 programistów na rok. Po 2 latach od teraz można rozpocząć proces głodzenia potwora.
Powiem uczciwie. Google najpierw ukradło mi 88 złotych (a właściwie komuś kto korzystał z mojego hostingu), potem 74 grosze. Chcę odzyskać tę kasę. Jestem emerytem. Dla mnie to dużo. Z innych zysków mogę zupełnie zrezygnować. Nie chcę setek miliardów dolarów. Nie robię tego dla pieniędzy. Zostałem skrzywdzony i chcę zaprowadzić sprawiedliwość. Wystarczy mi odzyskanie pieniędzy i satysfakcja z ‘ubicia’ potwora Google.

Sezon polowań na potwora Google uważam za rozpoczęty.

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *