Wstrzymanie wód Jordanu

Joz 3,15-17 15 Zaledwie niosący arkę przyszli nad Jordan, a nogi kapłanów niosących arkę zanurzyły się w wodzie przybrzeżnej - Jordan bowiem wezbrał aż po brzegi przez cały czas żniwa -
16 zatrzymały się wody płynące z góry i utworzyły jakby jeden wał na znacznej przestrzeni od miasta Adam leżącego w pobliżu Sartan, podczas gdy wody spływające do morza Araby, czyli Morza Słonego, oddzieliły się zupełnie, a lud przechodził naprzeciw Jerycha.
17 Kapłani niosący Arkę Przymierza Pańskiego stali mocno na suchym łożysku w środku Jordanu, a tymczasem cały Izrael szedł po suchej ziemi, aż wreszcie cały naród skończył przeprawę przez Jordan.

Ryc. Wstrzymanie wód Jordanu (rys. Maciej Krzywcki)

Odległość między miejscem zatrzymania wody do miejsca przejścia wynosi ok 25 km.

Jordan
Ryc. Wstrzymanie wód Jordanu
(rys. Jacek Piechota)

W okolicach dawnego miasta Adam (obecnie Tell ed-Damija) wody Jordanu płyną w wąwozie, którego ściany są złożone z wapienia i gliny. Obszar jest aktywny tektonicznie. Poza tym glina i wapień ulegają szybkiemu wymyciu lub podmyciu. Wówczas może się zdarzyć, że ściany wąwozu osuną się i utworzą zwalisko, które na jakiś czas może zatamować bieg rzeki. Oczywiście po pewnym czasie woda podniesię się wyżej i przerwie tamę, a rzeka wróci do swojego koryta.

Wiadomo, że w 1927 roku doszło do takiego wstrząsu i zawalenia się ścian wąwozu. Przez prawie 24 godziny woda nie płynęła, spiętrzając się i rozlewając powyżej Adam, a poniżej woda zachowała się tylko w głębszych dołkach.

Do takiego zawału mogło dojść również w czasie kampanii Jozuego stwarzając wrażenie, że to właśnie Arka Przmierza wstrzymała bieg rzeki.

Arka musiała spowodować raczej trzęsienie ziemi mniej więcej na półtorej godziny przed momentem przejścia, gdyż woda musiała mieć czas, aby spłynąć od miejsca zawału do miejsca przejścia.

W opisanej sytuacji blokada rzeki była krótka i obejmowała czas przejścia Izraelitów. Po wyjściu kapłanów niosących Arkę Przymierza - woda znów zaczęła płynąć.


Czasopismo: Blog Zielonego Smoka

Artykuł: nr 115

Autor: Jacek Piechota