Grzech pierworodny

Ryc. Grzech pierworodny (rys. Maciej Krzywicki)

Grzech

Grzech jest definiowany jakoś świadome naruszenie Bożych przykazań.

Grzech pierworodny

Jest jednym z centralnych pojęć w chrześcijaństwie.

Kościół Katolicki uważa, że Ewa i Adam naruszając Boży zakaz popełnili grzech, nazwany pierworodnym. Grzech ten jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Dlatego cała ludzkość jest skażona grzechem.

Czy Ewa i Adam byli świadomi tego co czynią?

Z pewnością wiedzieli, że łamią Boży zakaz. Niestety nie znali skutków. Bóg zakazał spożywania owoców drzewa poznania złego i dobrego pod rygorem natychmiastowej śmierci. Ludzie nie wiedzieli co to jest śmierć.

Ludzie nie wiedzieli co to jest dobro i zło, więc nie wiedzieli, że źle czynią. Łamią zakaz, ale czy to dobrze czy źle? Nie wiedzieli.

Skutkiem naruszenia zakazu nie była - jak przewidział Wąż - niechybna śmierć, ale wygnanie z Raju. Ludzie nie wiedzili, że taki może być skutek ich działania. Bóg im o tym nie powiedział.

Adam i Ewa nie meli żadnych podstaw, wiedzy ani możliwości do podjęcia właściwej decyzji i nie można ich winić za to co uczynili.

Kara za grzechy ojców naszych

Ludzie nie zasłużyli sobie na tak surową karę. Jeśli już to zasłużyli na nią jedynie Adam i Ewa. Nie ma żadnych podstaw do karania potomstwa Adama i Ewy. Każdy człowiek powinien być ukarany za swoje własne grzechy, a nie za grzechy rodziców.

Co prawda w (Wj 20,15;Pwt 5,9) jest mowa o karze dla grzeszników do 3-4 pokolenia, ale zaraz potem w (Pwt 24,16) mowa jest o tym, że każdy będzie cierpiał za swój własny grzech. Powtarza to też Ezechiel (Ez 18,20).

Jeżeli wina Ewy i Adama dotyczy ich samych to dlaczego uznaje się, że wina jest dziedziczona z pokolenia na pokolenie?. Odziedziczyć możemy jedynie skłonność do grzechu, ale czy możemy być karani za skłonności?

Jeśli czyjś ojciec jest bandytą, to dlaczego ten ktoś ma być karany jak bandyta?

Jeżeli odziedziczył skłonność do zbrodni, ale jest porządnym człowiekiem, to czy powinien być ukarany za niepopełnione zbrodnie?

Gdy fizycy czegoś nie wiedzą to mówią o 'osobliwości'. Gdy teologowie czegoś nie wiedzą - to mówią o 'tajemnicy wiary'.

" Dziedziczenie grzechu jest tajemnicą, którą nie w pełni potrafimy zrozumieć".

Dziedziczenie czy środowisko

Postępowanie ojców (a więc i grzechy) w pewnym sensie dotyczą potomstwa. Jeżeli mój ojciec jest alkoholikiem, to oczywiście odbija się na standardzie materialnym rodziny, moim wychowaniu, wykształceniu, etc. Pamiętajmy jednak, że po moim ojcu mogę odziedziczyć skłonność do alkoholu, ale wcale nie znaczy, że będę alkoholikiem. Nie powienienem być traktowany nawet jako potencjalny alkoholik.

Natomiast warunki, których nie otrzymałem i przez to nie wykorzystałem wszystkich swoich zdolności i możliwości - to tylko wina ojca, a nie moja. I być może Boża perfidia i przewrotność, że tak odmiennie traktuje ludzi.

Cechy nabyte się nie dziedziczą

Grzech to cecha nabyta, a nie dziedziczna. Cechy nabyte się nie dziedziczą. Dzieci garbatego rodzą się proste. Dzieci grzeszników rodzą się bez grzechu.

Kościół traktuje grzech pierworodny jak rodzaj zarazy, czy choroby, która stale nam towarzyszy i z której nie możemy wyleczyć, z którą sę rodzimy i umieramy i którą przekazujemy następnemu pokoleniu. Taki super AIDS albo super syfilis. Bóg może ją wyleczyć, ale najpierw musi złożyć ofiarę krwi, zabić swojego Syna, czyli zabić samego siebie sobie samemu na ofiarę. Wtedy pozbędziemy się choroby nazywanej grzechem pierworodnym. Bóg jest dobry i miłosierny bo się na to zgadza. O tempora, o mores. A kiedyś wystarczało pokropić chorego siedem razy krwią czarnego koguta zabitego o północy w czasie nowiu Księżyca i wszystko było OK.

Konkluzja

Teoria o grzechu pierworodnym nie może być utrzymana. Grzech popełnili Ewa i Adam. Zostali ukarani. I to strasznie. Nikt więcej nie może być ukarany za ten grzech. Cierpimy co prawda skutki ich grzechu, ale to tylko Boża perfidia. Na szczęście samego grzechu nie dziedziczymy (Rz 14,12).

W ten sposób rozsypuje się jeden z filarów Kościoła. Nie ma grzechu pierworodnego - Jezus i jego ofiara są niepotrzebne. Grzech pierworodny był potrzebny wyłącznie jako próba usprawiedliwienia zgody Boga na zamordowanie Jezusa.

Pojęcie grzechu pierworodnego nie istniało do czasów Chrystusa. Zostało wymyślone przez chrześcijan dla potrzeb Kościoła przez sprytną interpretację opisu z Księgi Rodzaju. W ten sposób Wąż awansował na 'Pierwszą Przyczynę' i 'Dobroczyńcę' Kościoła. A Kościół stał się odtąd Szpitalem i Pogotowiem Ratunkowym. A jego Znachorzy podjęli misję prewencji i leczenia chorych na grzech pierworodny. Misja jest wieczna bo (nieistniejąca) choroba jest nieuleczalna. I oto właśnie chodziło.

Boża hipokryzja

Wszechmocny Bóg stwarza człowieka. Wszechwiedny Bóg wiedział dokładnie, że stwarza człowieka, nie anioła. Doskonale wiedział, że człowiek nie jest dealny i że sprzeciwi się Bożym przykazaniom. Bóg tak chciał. Co więcej - Bóg to zaplanował.

Jeżeli nie planował - to nie jest wszechmocny ani wszechwiedny. Jeśli zaplanował - to nie jest ani dobry, ani sprawiedliwy, ani miłosierny.

Piszę program. Schrzaniłem coś i program nie działa tak jak trzeba. A ja mam pretensję nie do siebie, tylko do programu. To, że produkt produkt jest inteligentny i ma możliwość wyboru - niczego nie zmienia..

Człowiek to jest kiepski produkt, kiepskiego producenta. Producent zamiast przyjąć od węża - hakera reklamację, odmawia uznania reklamacji, wyrzuca klienta z produktem za drzwi. Pisze na produkcie: 'Produkt II kategorii', czyli produkt oobciążony grzechem pierworodnym.

I wcale nie myśli o przygotowywaniu łatek naprawczych. A teraz miliony innych diabłów - hakerów włamuje się do człowieka i wpuszcza wirusy - memy i inne.

A Pan Bóg zamiast naprawić człowieka zajmuje się produkcją antywirusa.

I tak człowiek stał się polem (wiecznej) bitwy między dobrem i złem. ale za to ile zabawy dla Pana Boga.

Wąż

W całym ST nie ma ani słowa o jakimkolwiek związku Węża z diabłami i szatanami, czy innymi siłami zła.

Wolny człowiek

Wszyscy ludzie rodzą się wolni od grzechu.


Czasopismo: Blog Zielonego Smoka

Artykuł: nr 107

Autor: Jacek Piechota