Jozue zatrzymuje Słońce i Księżyc

Joz 10,10-13 10 [...] Ścigano ich w stronę wzgórza Bet-Choron i bito aż do Azeki i Makkedy.
11 Gdy w czasie ucieczki przed Izraelem byli na zboczu pod Bet-Choron, Pan zrzucał na nich z nieba ogromne kamienie aż do Azeki, tak że wyginęli. I więcej ich zmarło wskutek kamieni gradowych, niż ich zginęło od miecza Izraelitów.
12 W dniu, w którym Pan podał Amorytów w moc Izraelitów, rzekł Jozue w obecności Izraelitów: «Stań słońce, nad Gibeonem! I ty, księżycu, nad doliną Ajjalonu!»
13 I zatrzymało się słońce, i stanął księżyc, aż pomścił się lud nad wrogami swymi.
Czyż nie jest to napisane w Księdze Sprawiedliwego: «Zatrzymało się słońce na środku nieba
i prawie cały dzień nie spieszyło do zachodu?»

Ryc. Zatrzymanie Słońca (rys. Jacek Piechota)
Zatrzymanie Słońca 2
Ryc. Zatrzymanie Słońca (rys. Maciej Krzywicki)

Jozue po forsownym nocnym marszu z obozu w Gilgal (32 km, 900 m w górę) podchodzi pod Gibeon. Wojska Amorytów zaczynają się wycofywać. Ucieczka jest powolna - ludzie są uzbrojeni, teren jest górski. Gdy są pod Bet-Choron rozpętuje się wielka burza gradowa, powodując śmierć i zamieszanie w szeregach Amorytów. Amoryci kontynuują ucieczkę. Izraelici powoli posuwają się za nimi, ale bezpieczni od burzy. Niestety Amoryci uciekają w kierunku, w którym wędruje burza. Zbliża się wieczór. Słońce zmierza na zachód. Jest ciemno, gdyż Słońce jest zasłonięte przez chmury. I wtedy nagle, dzięki kryształkom z lodu w chmurze gradowej, pojawiają się słońca poboczne. Jedno z nich, na zachodzie, jest zasłonięte przez chmury podobnie jak Słońce. Drugie widać prawie na południu. Izraelitom wydaje się, że Słońce stanęło w miejscu - jest tam, gdzie widziano je po raz ostatni, i że dzień się przedłużył. Podobnie pojawia się jeden z księżyców pobocznych. Zjawisko to trwa prawie godzinę. Dzięki temu Izraelici dopędzają i mordują resztki Amorytów nie wybite przez burzę gradową.

Zjawisko refrakcji mogło spowodować przedłużenie jasności jeszcze o kilkadziesiąt minut.


Czasopismo: Blog Zielonego Smoka

Artykuł: nr 117

Autor: Jacek Piechota